Lina zmarłego Milion kroków, lewa stopa wlecze się za prawą Lecz wciąż idę, od świtu aż po kres dnia I gdy dni zmieniają się w tygodnie i lata a lata w żywoty Ja idę, tak jak szedłem przez tysiąc lat Odejdź w pustkę Odejdź w smutek Odejdź od dnia wczorajszego Odejdź jutro Jeśli idziesz by uciec, Uciec od uzależnienia Wkorczysz w wielki krąg wielki krąg cierpienia Czy myślałeś, jak sobie radziłeś od czasów, gdy świat był czarny? Widzisz się w lusterku z nagrobkiem za plecami Odejdź w pustkę Odejdź w smutek Odejdź od dnia wczorajszego Odejdź jutro Odejdź w gniewie Odejdź w bólu Odejdź od samego zycia Odejdź w deszczu Ta cała włóczęga przywiodła mnie tutaj W studnię mej pamięci, słodki deszcz zapomnienia I po prostu wiszę tu sobie w przestrzeni Teraz jestem zawieszony pomiędzy najciemniejszą obawą i najsłodszą nadzieją Szedłem, a teraz zwisam na linie zmarłego Z Piekłem pode mną, i Niebem wysoko nade mną Odchodziłem, odchodziłem od miłości Jezusowej Odejdź w pustkę Odejdź w smutek Odejdź od dnia wczorajszego Odejdź jutro Odejdź w gniewie Odejdź w bólu Odejdź od samego zycia Odejdź w deszczu Ta cała włóczęga przywiodła mnie tutaj W studnię mej pamięci, słodki deszcz zapomnienia I po prostu wiszę tu sobie w przestrzeni Cienie opadają Wokół mojego łóżka Podczas gdy dłoń anioła Dłoń anioła sięga nad mą głową Ta cała włóczęga przywiodła mnie tutaj W studnię mej pamięci, słodki deszcz zapomnienia A teraz chodzę w jego wdzięku Chodzę po jego śladach Chodzę po jego śladach Chodzę po jego śladach Przez wszystkie dni mego życia będę szedł z Tobą Przez wszystkie dni mego życia będę rozmawiał z Tobą Przez wszystkie dni mego życia będę dzielił się z Tobą Wszystkie dni mego życia będę znosił z Tobą Odejdź od pustki Odejdź od smutku Odejdź od dnia wczorajszego Odejdź jutro Odejdź od gniewu Odejdź od bólu Odejdź od udręki Odejdź w deszcz